Były funkcjonariusz policji sprzedaje auta z przekręconymi licznikami. Prokuratura i policja nie są zbytnio zainteresowane problemem
Wczoraj zorganizowaliśmy konferencję prasową w sprawie Pani Anny Krasnodębskiej, która kupiła auto z przekręconym licznikiem od byłego funkcjonariusza policji i teraz ma poważne kłopoty.
Samochód nabyła w lutym 2010 roku w jednym z siedleckich komisów należącym do byłego policjanta. Pojazd rzekomo miał przebieg 150 tys. kilometrów, bezwypadkowy i wcześniej był w posiadaniu tylko jednego właściciela.
Pani Anna uwierzyła zapewnieniom byłego funkcjonariusza i nabyła auto za 25 tys. złotych. Jednak po niedługim czasie od zakupu okazało się, że to skarbonka wymagająca ciągłych napraw i zdecydowała się sprzedać samochód. Kupił go mężczyzna z Wielkopolski. Lecz kilka dni po dokonaniu transakcji rozsypał się silnik. Mężczyzna zażądał, by Pani Anna zwróciła mu pieniądze. Kiedy usłyszał odmowę poszedł do sądu i tam wygrał sprawę. Kobieta musiała oddać pieniądze wzięte za auto i ponieść koszty sądowe.
W tej sytuacji udała się do właściciela komisu, w którym kupiła samochód, by zwrócił jej te wszystkie sumy, ponieważ to on pierwszy ją oszukał. Sprawę przeciwko niemu skierowała do sądu gospodarczego. Wówczas ustaliła, że samochód miał nie 150 tys. kilometrów przebiegu a 489 tys. kilometrów, wiele poważnych wypadków, było w posiadaniu kilkunastu właścicieli, a nawet płonęło! Jednak sąd byłego policjanta, a właściciela komisu uniewinnił.
Pani Anna sprawiedliwości szukała na policji i w sokołowskiej prokuraturze. Śledczy nie dopatrzyli się przestępstwa i sprawę umorzyli.
Nikt się tym zbytnio nie zainteresował. Działania sokołowskich i siedleckich organów wymiaru sprawiedliwości w jakiś sposób zachęcają nieuczciwych handlarzy samochodami do tego typu działalności.
Czy gdyby taki samochód, z cofniętym licznikiem, kupił sędzia czy prokurator – to też odpuściłby sobie tę sprawę? Czy nie dochodziliby swoich roszczeń?
Z naszych informacji wynika, że ten właściciel komisu zaopatrywał również w auta funkcjonariuszy lokalnej policji.
Do tej pory samochód nie nadający się do jazdy kosztował Panią Annę ok. 50 tys. złotych, a suma wciąż rośnie. Obecnie auto znajduje się na strzeżonym parkingiu, za który sokołowianka musi płacić 10 złotych dziennie.
Kupując używane auto z komisu bądź od osoby prywatnej uważajcie na tego typu przekręty. Jeżeli macie taką możliwość, dokładnie prześledźcie historię pojazdu i koniecznie sprawdźcie czy oby licznik wskazujący liczbę przejechanych kilometrów nie jest cofnięty.
Coraz częściej handlarze samochodowi dokonują oszustw. Bądźcie ostrożni, byście nie padli ich ofiarą.
Komentarze
Najnowsze wpisy
- Dziś na planie filmowym!
- Taniec z Gwiazdami: Wiecie z kim tańczycie!
- Dziś po sesji zdjęciowej do bilboardu „Tańca z Gwiazdami!”
- Kolumbia - Bogota... Miejska dżungla
- Testowałem najnowszą, amerykańską broń
- Zapraszam Wszystkich na dzisiejsze Dzień Dobry Bardzo w Radio Zet godz.7.05
- Zapraszam dziś do oglądania programu Elżbiety Jaworowicz
- Na Dzień Kobiet podarowałem Mai Mercedesa
- Powstają zdjęcia do najnowszego teledysku!
- Jesienna garderoba zakupiona

